Wszyscy mamy już dość zmian jakie zostały wprowadzone przez epidemię koronawirusa. Gdy jesień powoli puka do naszych okien, zaczyna ogarniać nas strach przed tym co ma nastąpić.

Każdy rodzic wie, że już pod koniec września zaczynają się katarki i kaszelki. Dzieci wracają do przedszkoli i szkół, a my tylko czekamy na pierwszy wysyp jesiennych infekcji. I nie ma w tym nic dziwnego, przecież to naturalna kolej rzeczy. Jest lato jest dobrze, jest jesień jest źle.

O rety, gorączka

Budzisz się rano a Twoje dziecko ma gorączkę i kaszle. Czarne myśli już ogarniają Twoją głowę. Już widzisz jak sanepid wpada na chatę a Ty z całą rodziną musicie odbyć długą kwarantannę. Na szczęście nie od razu jest tak źle. Rodzice większych dzieci wiedzą, że normalna gorączka i kaszel to nic groźnego i wystarczy poczekać kilka dni na rozwój wydarzeń. Ale czasem trzeba skorzystać z pomocy lekarza. I tutaj pojawia się mur-covid. Najpierw trzeba dodzwonić się do pediatry, ponieważ przychodnia zamknięta jak więzienie o zaostrzonym rygorze. Gdy już Ci się uda, pielęgniarka łaskawie umówi Cię na e-poradę z doktorem.

Lekarz zbierze wywiad od rodzica i wstępnie ustali diagnozę. Jeżeli rodzic jest obeznany w temacie, sam określi rodzaj kaszlu, stopień gorączki oraz stan dziecka. Wprawieni rodzice wiedzą czy kaszel jest mokry czy suchy. Pan doktor czasem będzie kazał kaszlnąć do słuchawki, co dla mnie osobiście zalatuje już lekką komedią. I tyle w temacie. Lekarz z reguły zaleci antybiotyk, na wszelki wypadek, gdyby coś się pogorszyło. Przecież choroba przez telefon nie może zostać nieprawidłowo stwierdzona.

Absurd goni absurd

Mam wrażenie, że zamknięcie przychodni zrobiono po to aby dać zarobić prywatnym praktykom lekarskim. Bo te w obecnej chwili przeżywają eldorado. Powiedzcie mi tylko jedno jaka jest różnica pomiędzy przyjmowaniem w przychodni a w prywatnym gabinecie lekarskim. Dziwnym trafem prywatnie nie roznosimy zarazków a państwowo tak. Podobno mają znikać porady telefoniczne na rzecz normalnych wizyt. Uważam, że jest to najlepsze rozwiązanie, szczególnie gdy przez nami sezon grypowy. Skoro każdy z nas może chodzić do marketów, kin czy restauracji to dlaczego nie możemy chodzić do lekarza. Wystarczy uszczelnić jedynie system godzinowy aby w poczekalniach nie gromadziło się za dużo osób. Jeżeli zarówno lekarz jak i pacjent będą nosić maseczki to raczej zminimalizują rozprzestrzenianie się infekcji. Powiedzcie mi tylko jedno jaka jest różnica pomiędzy przyjmowaniem w przychodni a w prywatnym gabinecie lekarskim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.