Zawsze uważałam, że karanie dzieci bez powodu nie przynosi dobrych efektów. Gdy dziecko wyleje sok w kuchni na podłogę nagle słyszy nasz krzyk i najczęściej kończy się to płaczem i naszym zdenerwowaniem. Gdy porysuje podłogę w salonie bo przez przypadek wyszło za kartkę również w większości przypadków słyszy krzyk i dostaje karę.

Pora na zmiany

Wielu z nas jest takimi rodzicami. Krzyk na dzieci jest naszą reakcją obronną na zdenerwowanie i ich nieposłuszeństwo. Gdy w pewnym momencie widzimy w oczach naszych dzieci smutek gdy kolejny raz wybuchamy bez powodu pora powiedzieć sobie "stop". Przecież mamy bardzo grzeczne dzieci a przypadki gdy zrobią coś złego są najczęściej skutkiem ich szalonej zabawy a nie zwykłej złośliwości. Wiem, że trudno jest opanować emocje gdy po całym dniu sprzątania kuchni dzieci popijają sok przy stole i nagle cała zawartość kubka ląduje na podłodze. Albo gdy odkurzyłeś cały dom a maluch wyciągnie z szafki ciastka i po kryjomu zjada je w pokoju zostawiając połowę zawartości paczki na stole. Ale dziecko to tylko dziecko. Ono non stop się uczy i poznaje świat. Uważam, że nasze krzyki i ograniczenia nie dają mu nic dobrego.

Kiedyś widziałam w sklepie matkę z dwójką synów jeden może 10 lat drugi 6. Dzieci jak to dzieci głośno rozmawiały, pytały się co chwilę o wszystko co możliwe i zadowolone ganiały po sklepie. Gdy doszli do cukierni młodszy synek zapytał się czy może dostać pączka. Matka krzyknęła "za złe zachowanie w sklepie nie dostaniesz dziś nic gówniarzu". Byłam w szoku bo nie widziałam nic złego w zachowaniu tych dzieci. Ale dla zmęczonej życiem matki ich głośne rozmowy i ciągłe pytania były czymś negatywnym.


Ignorowanie

Rodzice karają dzieci w różny sposób. Jak nie posrzątają pokoju dostają karę na telewizor. Nie pójdziesz wcześnie spać nie dostaniesz jutro lodów. Dla mnie największą karą dla dziecka jest ignorancja. Gdy kilkanaście razy prosimy dzieci o to aby posprzątały zabawki a one tego nie robią a potem przychodzą do nas i proszą nas o pomoc my odwracamy się na pięcie i mówimy "nie". W taki sposób ranimy dzieci bo lekcewarzymy ich potrzeby. To nie dzieci a my nie potrafimy radzić sobie ze swoimi emocjami. Gdy dziecko nie reaguje na nasze prośby postaraj się wypracować kompromis. Powiedz mu, że zaczniesz z nim sprzątać a zobaczysz, że dziecko samo dokończy robotę za ciebie. Bo zrobicie to razem a to dla dzieci najważniejsze.

Obraziłem się

Gdy maluch coś przeskrobie często odwracamy się od niego i obrażamy się na kilka minut. Dziecko jest smutne a i tak nie zrobi tego o co prosimy. Zaczyna płakać i kolejny błachy problem przeistacza się w awanturę. Gdy mamy już dosyć odwróćmy się na pięcie ale policzmy do dwudziestu i opanujmy nasze emocje. Nie zostawiajmy dziecka z problemem bo ono jeszcze nie potrafi uspokoić się tak jak my. Nie karajmy, poczekajmi i dajmy mu wybór. Jeśli nie che założyć bucików powiedzimy mu na spokojnie, że nie wyjdzie na dwór.

Poniżanie

"Dlaczego taki jesteś", "Dlaczego znów to zrobiłaś", "Jejku już nie mogę znieść twojego buczenia". Często tak mówicie ? Bo ja często słyszę takie teksty. Niemiłe prawda. One nie dają nic dobrego. Powodują, że dzieci uważają się za gorszych i beznadziejnych. Takimi tekstami po jakimś czasie możemy dzieciom bardzo obniżyć samoocenę a chyba nie chemy tego w ich dorosłym życiu.


Nie karajmy dzieci bez powodu. Oczywiście nie możemy pozwolić dzieciom na samowolkę i totalne bezstresowe zachowanie ale miejmy umiar. Dzieci najbardziej potrzebują naszej bliskości i poczucia, że są mądrymi i kochanymi osobami. Jeżeli damy im jak najwięcej ciepła to nie będziemy mieli powodu do ciągłego nakłądania kar.

21 Replies to “Rodzicu nie karaj mnie

  1. Ten tekst matki w sklepie….przegięcie 🙁
    Moja córka to urodzona gaduła, zamęcza mnie w sklepie i często mimo listy zakupów w ręcę wracam do domu bez połowy produktów, ale nigdy tak do niej nie powiedziałam 🙂 Irytacja moja osiąga często poziom maksimum, ale nie umiałabym tak się do niej odezwać!

      1. Jak mam dość gadania Młodej, mówię, że teraz przez pięć minut razem milczymy, albo jak dojdziemy do jakiegoś punktu:) Czasem działa, czasem nie, ale co się dziwić jak matka też nawija dużo 🙂

  2. Cenny tekst! Aczkolwiek co zrobić, kiedy matka – istota rozumna, po mega ciężkim dniu chce mieć chwilę wytchnienia, a tu mężulo jest na wyjeździe z pracy, dzieci nie słuchają choć setny raz ich matka prosi o jedną rzecz i w końcu bomba wybucha, bo matka musi sama dokonać tego, co dzieci nie zrobiły po kilku godzinach i z matki chwili wytchnienia nici?! Czasem choć wiem, że nie powinnam, że nie mogę krzyczeć na dzieci, to najpierw krzyknę, a potem pomyślę, że sobie obiecywałam już nie krzyczeć. I znów nie wyszło!

      1. jak to co poprostu powiedzieć dziecku synku jestem zmęczona daj mi chwilke z 20 minut potem dołaczę do zabawy lub coś innego ale musimy potem faktycznie to zrobić

  3. To jest bardzo ważne i powinno się o tym dużo mówić. Piękny tekst. Najważniejsze to mieć świadomość, że robi się źle, bo wtedy można nad tym popracować. Choć nie jest to łatwe. Dlaczego krzyczymy, bo na nas jak byliśmy dziećmi ktoś krzyczał. I tak tkwiliśmy w takiej atmosferze przez kilkanaście , a może i kilkadziesiąt lat. Ciężko to potem wykorzenić. Wiem to z własnego doświadczenia. To jest ciężka praca, ale nie chcę żeby moje dziec przekazywały dalej taki schemat. Niestety ciągle robię coś za co muszę przepraszać moje dzieci.

  4. Wszystko zależy od charakteru i dziecka, i rodzica. Akurat ignorowanie ma moją córkę podziałało bardzo dobrze, bo sama zobaczyła, jak ja się czułam, kiedy ona udawała, że mnie nie słyszy. Przyszła do mnie, przeprosiła i powiedziała, że więcej tak nie będzie robić. Nauczyłam się nie krzyczeć, wiadomo, czasem się zdarza, ale znacznie rzadziej niż kiedyś.

  5. Krzyczą osoby słabe. Większość rodziców w ten sposób okazuje właśnie swoją bezsilność, chociaż to nic nie daje.

  6. Mocno zasmucił mnie ten tekst, bo przypomniał wszystkie paskudne sytuacje, jakie widuję – na ulicy, w sklepie, w piaskownicy. Szkoda, że ludzie nie szanują swoich dzieci i nie traktują ich jak równych sobie.

  7. dokładnie wylanie na podłogę soku czy czegoś innego nie może powodowac naszego krzyku raczej spokoju i nauczenia dziecka różnych zachowań w trudnej sytuacji… u mnie np. to wygląda tak:
    – mamo wylałem sok
    -nic się nie stało wiesz co robić
    – wiem (dziecko bierze ścierkę lub ręcznik papierowy i wyciera wylany sok)
    – już
    – to super kochanie że posprzatałes tak szybko, dokładnie itd.
    bez krzyków złości bez nerwów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.